panda101 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2004

Oczy łzą zakropione

otoczone przez Twą duszę

Dłonie zmarznięte

cierpiące katusze

Świat szary nad ranem

uśmiechem do Ciebie poruszę

Cudowną paletą barw

swe serce wzrusze

>

1 komentarz

wdzięczność skyta

w bieli płatka

czuła i łagodna matka

wymowniejsze

od słów bywa milczenie

spojrzeń i serc wzajemne zrozumienie

Zawieszona w przestrzeni

w słońcu gubię siebie

w czarno białej szacie

więźniarka dożywotnia

oszukałam przeznaczenie

>

6 komentarzy

Osiemnaście lat
wybijanych przez palce
marzeń

mija

Lekkości nabieram
w powietrzu swą magię
rozsiewam

dzisiaj

Na pograniczu
prawdy i fałszu
wkraczam

w dorosłe życie

„kocham cię skrycie”

Ile słów wypływa z nas, nad których sensem i znaczeniami się nie zastanawiamy?

Sądzę, że bardzo wiele…dlatego
dziś bawię się słowem, by odkryć podobne brzmienie w tysiącach odcieni znaczeń…

„Ikar”

Ikar tonie

to nie

Ikar tonie

ja?

Na morzu

tonę

w myślach

tonę

ważę

nie tonę

Bez- nadzieja

1 komentarz

Słone łzy
W ludzkości duszę
Wyciera

Przez puste noce
Przepuszcza strach

Pochłonieta przez
Złudną matkę
milczenia

Rodzi się
Na progu Twego życia

Upadła- powstaje w Tobie

Beznadzie-ja

* istnienia *

1 komentarz

Noc wyzwala w nas
marzenia

Księżyc rozbudza w nas
pragnienia

po chwili zamysłu
nad sensem
istnienia

spadamy jak gwiazdy
na stos
przeznaczenia

W blasku świec

magia serc

śpiewających tą samą melodię

gif4.gif

Pod sklepieniem nieba

żarem gwiazd

słów prawdy rozkołysani

wędrujemy szlakiem

drogi krzyżowej, cierpieniem wyłożonej

by nadzieią znicz pragnień

zapłonął

gif2.gif

* * *

4 komentarzy

Nie powinnam tutaj umieszczać
zbędnych słów,
ale …

chyba to jakieś fatum, że
co rok zatrzymuje się w tym samym miejscu-magia pisania znika
i najlepiej odda to wiersz sprzed roku

Kiedy zdolność
pisania umyka
przez palce
trzeba
zacisnąć zęby
by nie czuć bólu
nauczyć się żegnać

odejść…
by narodzic się
na nowo

odchodzę

„w strugach deszczu potykam się
o swój własny próżny cień”

wilgotny świat
otacza mnie

szary bruk
krwawi

deszczu szum

w mojej głowie pustka

Lubię miasta blask podglądać
późną, ciemną nocą

A rankiem bardzo wcześnie wstać
Z poranną rosą

I w zieleń nadziei przywdziać się
Trawiastą szatą

W przestrzeń przeznaczenia unieść się
Z pragnienia mapą

Kalendarza szare dni naznaczać
Barwą czerwoną

Spisywać w myślach swe sny
Zagadkę nieodgadnioną

„…Być zagadką, której nikt nie zdąży zgadnąć nim minie czas…”


  • RSS